maja 30, 2018

Żółwie aż do końca - John Green

"Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim" 

Aza Holmes ma szesnaście lat i zdecydowanie różni się od swoich rówieśników, choć zarazem stara się jakoś odnaleźć na tym świecie. Jej mózg pracuje zbyt szybko, zbyt intensywnie, dziewczyna myśli o rzeczach, jakie w jej wieku nikomu nie przychodzą do głowy, ma też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – w szczególnie jeśli chodzi o bakterie i wirusy zamieszkujące jej ciało. W szkole czuje się jak w więzieniu, sama ze sobą też nie może wytrzymać, jakby dyskomfortu psychicznego było mało, poci się niemiłosiernie – choć czy rzeczywiście, czy też może jej wyobraźnia wyolbrzymia reakcje jej ciała? W kontaktach z ludźmi też nie układa jej się najlepiej, ale ma wieloletnią przyjaciółkę, Daisy, z którą jest jej dobrze. Wkrótce jednak będzie musiała przełamać się i wyjść ze swojego hermetycznego świata, a także otworzyć się na innych. Kiedy bowiem znika miliarder Russell Pickett, który w ostatnim czasie nie cieszył się najlepsza opinią, a wyznaczona za niego nagroda byłaby idealną pomocą finansową dla chcącej pójść na studia Azy, dziewczyna za namową przyjaciółki chce zaangażować się w poszukiwania. Dlaczego właśnie ona? Przed laty przyjaźniła się z synem miliardera, Davidem, mogłaby więc odnowić znajomość, dowiedzieć się czegoś… Tylko jak miała by tego dokonać, skoro jej własny umysł jest dla niej wrogiem? Na Azę czeka więc wielkie wyzwanie, ale też i wielka przygoda. Większa, niż mogłaby sądzić!

Frapujący tytuł został świetnie wytłumaczony, jakoby Ziemia była płaskim talerzem spoczywającym na grzbiecie ogromnego żółwia. Który stoi na grzbiecie drugiego żółwia, a ten z kolei na grzbiecie kolejnego. Pod nim jest kolejny żółw i tak aż do końca. Lecz najbardziej spodobało mi się określenie używane w muzyce klasycznej - wyjść na łąkę: "Tak określa się wieczory, których nie da się opisać inaczej: chwile, gdy znikały ściany, pulpity, nawet instrumenty. Nie było sufitu, nie było podłogi - wszyscy wyszliśmy na łąkę. To opisuje pewien stan ducha".

Na pochwałę zasługuje wątek astronomiczny. Fascynujące ciekawostki o kosmosie, opisy gwieździstego nieba, snucie wizji o życiu w innych galaktykach zostały opisane niezwykle obrazowo :)
Książka jest niesamowita! Czytałam ją jednym tchem choć leżała u mnie na półce grubo ponad miesiąc. Przekonała mnie do niej moje koleżanka(którą pozdrawiam)! Napisała, że jest rewelacyjna i stwierdziłam, że muszę po nią sięgnąć i nie żałuję ani sekundy! Od pierwszej strony totalnie mnie porwała! John Green ma tak idealny styl pisania, że nie mogłam się oderwać! Zakochałam się w jego książkach kiedy wypożyczyłam sobie w bibliotece "Szukając Alaski"(którą też wam serdecznie polecam! Jest cudowna) i myślę, że kupię sobie jeszcze wersje po angielsku i kilka pozostałych książek tego autora!

Znacie książki Johna Greena? Polecacie?
Co teraz czytacie?

16 komentarzy:

  1. Świetnie,że książka wywarła na Tobie tak duże wrażenie. Myślę,że kiedyś sięgnę po te książkę.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam zamiar ją przeczytać, ale po opisie nie wiem czy mi się spodoba, myślałam, że będzie ciekawsza :/ nie mniej jednak spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię autorkę książek, ale tej jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabuła bardzo mnie zaciekawiła, chciałabym przeczytać tę książkę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać ale jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora. Muszę to koniecznie zmienić. Dopiero dziś odkryłam Twoj blog i strasznie mi się tu spodobało. Dodaję do obserwowanych i bedę odwiedzać. Zapraszam również do mnie
    pozdrawiam

    czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi bardzo ciekawie... co interesujące Terry Pratchett też użył tej samej metafory... może sięgnę... Serdecznie zapraszam do mnie i pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka jest mega :) Niedawno skończyłam ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ks.daily , Blogger